środa, 26 czerwca 2013

Przepraszam...

Wiem, że mało zajmowałam się blogiem. Ale bardzo przepraszam. Zależy mi na tym blogu. I bardzo Cię proszę o jeszcze jedną szansę... Chcę prowadzić tego bloga razem z tobą... Proszę o jeszczse jedną szansę... Tym razem cię nie zawiodę! ANia

za murem wyobraźni

Leże. Niebo w tą noc jest gołe (w sęsie nie było chmur, ani gwazd). W taką samą noc moja mama wpakowała mnie do samochodu mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Miałam wtedy 6 lat teraz mam o 5 lat więcej. Tęskie za nią. Rysy jej twarzy zacierają się, pamiętam już tylko brązowe włosy i piwne oczy. Przypomina mi się, że była dość niska. Nic więcej. Pustka. Wpatruję się w ciemność, widzę las naprzeciwko mojego domu, a przed nim jakąś istotę...Już miałam wstać, żeby podejść do okna, ale...Nie pewnie jestem zmęczona odwracam się na drugi bok i zasypiam.
Budzi mnie budzik. Jest siódma czas do szkoły. Wrzucam na siebie zwykły T-shirt  i jeansy. Idę do toalety myję zęby, a potem czeszę moje długie kręcone, brązowe włosy. Patrzę w lustro i widzę dziewczynę o długich, kręconych włosach, niebieskich oczach i białych zębach. Wszyscy mi mówią, że mam dziecięce rysy twarzy więc tak też trzeba załozyć. Dzisiaj na śniadanie zrobiłam sobie zupę z moimi ulubionymi płatkami Corn Flakes. Moja macocha i ojczym pracują w firmie z materacami, już pojechali. Idę do szkoły, zaczynam o ósmej. Angielski, polski, plastyka, historia, W-F i przyroda. Po lekcjach idę z przyjaciółmi do lasu koło mojego domu. Jest to duży dębowy las, który ma wiele zakamarków. Często się tam bawimy, mamy tam swój własny świat, wolny od dorosłych, swoją bazę. Wchodzimy do lasu dróżką, którą sami zrobiliśmy z piasku i źwirku. Następnie idziemy około 10m dalej, potem w lewo i jesteśmy na miejscu. Tego dnia postanawiamy się rozdzielić, żeby poszukać chomika Michela. Ja idę z Tosią, kiedy nagle zauważam dziwną istotę. Sarnę z głową łabędzia i koroną na głowie. Zatrzymuję się.
- Tosia, co to jest?-zapytałam pokazując palcem na krzaki.
-Ale co?- odpowiedziała pytaniem
- To coś przed nami, ta sarna z głową łabędzia i koroną na głowie- odpowiadam
- Aline, przecież tutaj nic nie ma!!!- mówi zaniepokojona Tosia.
- To coś patrzy się na mnie, Tosia ja się boję- i uciekłam z paniką w głosie, po drodzę widziałam rożne inne dziwne istoty. Naprzykład niedźwiedzia utulającego do snu wrózkę, albo Jelenia, który na głowie miał pełno nici a nich...małe, bardzo małe lwy! Biegnę nie oglądając się na boki. Zatrzymuję mnie Tosia.
- Aline, co się stało? Co tam widziałaś?-pyta
-To...była...wwwieelllka sarrna...z głową łabędziiiaaa...a teen mmiaał kooroonęę na głłłowięęę...-odpowiadam.
- Kobieto!!!-woła moja przyjaciółka- przecież tam nic nie było, ty masz...halucynacje. Szybko trezba zadzwonić po twoich rodizców gdzie masz telefon?-Pyta
- W kieszeni...-mówię i wyciągam telefon z kieszenie prawie mdlejąc. Siadam na podłodze i zamekam oczy, bo mam wrażenie, że koło mnie krążą te dziwne istoty.
- HHalo? Dzieńdobry proszę pani tutaj Tosia przyjaciółka Aline. Dziewczyna ma chyba halucynacje, bo widzi dziwne istoty po za tym zaraz zemdleję. Jesteśmy na skraju lasu przed waszym domem. Przyjedzie pani?...Tak dziękuję!- Tosia zakończyła rozmowę
- I jak się czujesz Aline? Twoja mama już jedzie.-mówi. Nic nie odpowiadam, robi mi sie niedobrze, słabo, widzę ciemność.
Obudziłam się w domu, na kanapie.
- I jak się czujesz skarbie?- pyta moja macocha- tata już ci robi kakao.
- Już lepiej dziękuję- odchrząkam i wstaję. Przychodzi mój ojczym z kakaem w ręku.
- Proszę skarbię- mówi i idzie do góry. Piję kakao i oglądam serial.
- Jutro nie pójdziesz do szkoły- mówi macocha.- zastawię cię chwileczkę samą.- odpowiada. Szczypię się parę razy w ramię albo odlewam twarz wodą. Ale wszystko wskazuję na to, że to nie był sen... Nie mogę się skupić, co to były za tajemnicze istoty???Kładę się do łóżka. Nie za bardzo mogę zasnąć. Ostatnie wydarzenia doprowadzają mnie do szału. Muszę napić się wody. Wstaję z łóżka i idę na dół.
- Cześć, musiałam się tylko nspić wody, już mnie nie ma dobranoc.-mówię. Jeszczę przez jakieś pół godziny nie mogę zasnąć. Tej nocy nic mi się nie śniło.
----------------
mam nadzieję, że wam się podobało, to dla mnie bardzo ważne.
Piszcie w kom.

wtorek, 25 czerwca 2013

Elf cz.1

Spacerowałam po lesie. Pogoda dopisywała, było słonecznie. Miałam nadzieję, że wreszcie znajdę upragniony Narkus, rzadki kwiat leczniczy. Szukałam go od ponad miesiąca, jednak przez gęstą mgłę widoczność była ograniczona. Chociaż, prawdę mówiąc, Narkus rośnie w miejscach, gdzie takie rzeczy mają niewielkie znaczenie.
Atlasie Kwiatów Medycznych znalazłam jedynie parę akapitów dotyczących Narkusa. Znam jego wygląd oraz miejsca, gdzie najczęściej występuje. Tak w przybliżeniu…
Kieruję swe kroki do najdziwniejszej części naszego lasu. Nikt jej dobrze nie poznał, nie ma żadnej mapy. Ale, mimo wszystko, idę tam. W Atlasie pisało, że tam najczęściej rośnie Narkus. Na Mrocznej Polanie. Znam jedynie przybliżoną lokalizację tego miejsca.
Po około półgodzinnym marszu dostrzegłam coś dziwnego. Była to polana, jednak inna niż te, po których tak często spacerowałam. Trawa była czarna, nad ziemią unosiła się półmetrowa warstwa gęstej mgły. Dziwnie powyginane pnie dębów… chociaż, czy to aby na pewno były dęby? Nie wiedziałam.
Czy to aby na pewno właściwe miejsce? pomyślałam. Ciężko stwierdzić.
                Rozglądam się uważnie, wypatrując białych płatków Narkusa. Powinny się wyróżniać, ponieważ polana jest w barwach czarno-szarych. Wytężam wzrok. Jest! Podbiegłam do niego. Odtworzyłam w głowie obraz, który widziałam w Atlasie. Wydawało mi się, że trafiłam idealnie. Schyliłam się, w celu zerwania rośliny. Nagle, usłyszałam cichy szmer…
                Tajemnicze dźwięki, mające swe źródło w zaroślach, bynajmniej nie były dla mnie korzystne. Nigdy nie słyszałam takich odgłosów. Coś pomiędzy wrzaskiem a piskiem, o dość wysokim natężeniu. Nie do zniesienia. Na szczęście, dziwne dźwięki po chwili ucichły.  Płynnym ruchem ucięłam łodygę Narkusa i długimi susami pobiegłam w kierunku bezpieczniejszej części lasu.
                Nie pamiętam, ile biegłam. Praktycznie, z tego momentu nie pamiętam niemal nic. Wiem, że potknęłam się wtedy o jakiś wystający korzeń. Później chyba zemdlałam. Ocknęłam się w jakimś dziwnym miejscu. Siedziałam na krześle, związana sznurem. Gdyby był zwykły, może bym się oswobodziła, jednak sznur był magiczny. Poznałam od razu, ponieważ kiedyś miałam z takim do czynienia. Wygląda jak zwyczajny, ale może go zdjąć jedynie osoba, która go nałożyła. Nie było możliwości ucieczki…
                Nie byłam pewna, gdzie się znajduję. Początkowo myślałam, że to loch, jednak szybko odrzuciłam tą myśl. Gdyby to był loch, nie byłabym związana. Rozejrzałam się uważnie po pomieszczeniu, w którym siedziałam. Była to przestronna komnata, możliwe, że salon. Pokój nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Przywykłam do kolorowych wnętrz – to zupełnie odstawało od tej reguły. Wszystko było czarne, w kątach dojrzałam wiele pajęczyn… miejsce było okropne, tajemnicze. Chyba blokowało ono moje magiczne moce. Byłam bezbronna.

                Usłyszałam głośne skrzypnięcie, obróciłam głowę w tym kierunku. Ktoś, lub coś, otworzyło drzwi. Ponownie dało się słyszeć dziwny dźwięk. Wtedy dowiedziałam się, kto mnie więzi…

Sny mogą wiele cz. 1

Drogi Pamiętniku,
W szkole dostałam parę fajnych ocen: 5,4 i 5-.Do naszej szkoły przyszedł jeden fajny chłopak, ale trochę nie w moim stylu. Jest za bardzo pewny siebie itd. To nie moje klimaty. O wiele bardziej wole tajemniczych i nieśmiałych chłopaków.  Moje pisanie pamiętnika przerwała mama.
- Kochanie, choć wyjeżdżamy na biwak!
- Już na biwak? Tak szybko?- Dlaczego? O nie. Jak mi się nie chce. Jest to tradycja rodzinna. Zawsze w pierwszej połowie wakacji wyjeżdżamy na tydzień na mazury. Oooo  mi serio się nie chcę :( . Biorę walizkę i bagaż podręczny. Schodzę ze znużoną miną na dół i mama od razu zwraca mi uwagę.
- Kate, a skąd na smutna mina?
- Nie smutna, tylko zamyślona! - poprawiam ją. Tata przyjechał i spakował moją walizkę, wyruszyliśmy. Całą drogę oglądałam film i spałam. Zjedliśmy obiad w KFC. Nie przepadam za tym jedzenie. Jest takie tłuste i wogle. Wiem, jestem dziwna. Jakiej narmalnej 12-latce nie smakuje jedznie w KFC??? Rodzice zmusili mnie do zjedzenia. Kocham ich, ale oni mnie chyba nie rozumieją. Chociaż to chyba naturalna kolej rzeczy. Po trzech godzinach drogi dotarliśmy na miejsce. Spaliśmy w małym pensjonacie. Przyjeżdżają tam tez nasi znajomi. 7-letnia Alice i 5- letni Micheal. MASAKRA!!!! Nie wiem co ja zrobię przez ten tydzień. Poszłam się wykąpać, poczytałam sobie książkę i zasnęłam. Tej nocy śniły mi się nie stworzone rzeczy...
*****
Sorka, że taki krótki...

Diabeł cz. 2

Wykąpałam się szybko i poszłam spać. Przez dobre dwie godziny nie mogłam zasnąć. Nie chciałam tutaj spać... To mniejsce wywoływało we mnie obrzydzenie.
* coś co się działo w nocy moimi oczami*
Nataly ( główna bohaterka) wstała z łóżka... Zaczeła lunatykować... Była ubrana w białą bluzkę i białe majtki. Swoim powolnym krokiem udała się po schodach na dół ku kuchni. Nataly otworzyła szafkę i wyjeła długi nóz. Następnie na bosaka wyszła na dwór. Biegła koła latarni w stronę parku. Mijała budynki na które nawet nie patrzyła. Czasami zbiegała z chodnika i biegła po ulicy! W białej koszuli i nozem w ręku, wyglądała bardzo groźnie. Wszyscy się na nią patrzyli, a ona cały czas biegła w stronę parku oddalonego o 3 km od jej domu. Biegła tak godzinę. Aż w końcu dotarła... Nawet nie sapała i nie była spocona. Wzieła tylko łyka wody z fontanny. Była czwarta w nocy. Z nożem udała się na ławkę gdzie siedziała dwudziestoletnia dziewczyna. Nataly bez żadnego zastanowienia płynnym ruchem wbiła nóż w serce kobiety.    Dziewczyna padła na ziemie z ławki, a razem z nią główna bohaterka z zakrwawioną całą koszulą i nożem w ręku...
*oczami taty Nataly*
Wstałem. Tak to dzisiaj będzie ten dzień. Pójdę do niej zaraz i ją za wszystko przeproszę. Będziemy rodziną. Idę.  Pomyślałem sobie. A więc idę... Boję się. Nie wiem dlaczego. Pewnie jej reakcji. Może mi wybaczy? A może nie? Już miałem zawrucić, ale Nie!!! Idę!! Udałem się do góry po schodach. Zapukałem do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Stwierdziłem, że wejdę tam sam, więc nacisnąłem lekko na klamkę. To co tam ujrzałem było zaskakujące...

czwartek, 20 czerwca 2013

Zamykamy bloga.

Hej,
To jest post pożegnalny.
Blog zostaje zamknięty.
To nie żart. Jest mało komentarzy, wejścia niby są ale po co nam one skoro nie wiemy czy ktokolwiek czyta zawartość bloga?
Druga autorka gówno robi, i sorry ale wolę ZAMKNĄĆ (nie usunąć) bloga niż oddać go jej, no sorry.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

INFO

SIEMA, MOI DRODZY

MAM DLA WAS MAŁE INFO, NIE WIEM CZY POZYTYWNE CZY NEGATYWNE, W KAŻDYM BĄDŹ RAZIE POSTANOWIŁAM NIE UDZIELAĆ SIĘ TYLE NA BLOGU I ZAMIAST TEGO PRACOWAĆ NAD JEGO FUNKCJAMI. OD CZASU DO CZASU WSTAWIĘ IMAGINA, ALE TO CHYBA JUŻ OKAZYJNIE. BĘDĘ ZAJMOWAĆ SIĘ WYGLĄDEM, SZABLONEM, KONKURSAMI I TEGO TYPU RZECZAMI. PROSZĘ WAS O KOMENTOWANIE NOTEK, ZWŁASZCZA JEŻELI JEST W NIEJ UMIESZCZONE PYTANIE. 
1. SZUKAMY AUTORÓW, PROSZĘ PISAĆ NA MAILA KTÓRY ZAMIESZCZĘ NA KOŃCU NOTKI. 
2. KONKURS NA FAVIKONKĘ NADAL TRWA. NIE JEST TO NIC TRUDNEGO DO ZROBIENIA. WYSTARCZY OTWORZYĆ PAINTA LUB INNY PROGRAM I NARYSOWAĆ JAKIŚ OBRAZEK, LITERKĘ NASTĘPNIE ZMNIEJSZYĆ TO DO ROZMIARU 100X100. MOGĘ ZROBIĆ WAM INSTRUKCJĘ. 


PYTANIE: CZY WEDŁUG WAS POWINNIŚMY PRZYWRÓCIĆ ZAKŁADKĘ ''POCZEKALNIA'' I ''INFORMACJE''? 
                 CZY CHCECIE INSTRUKCJĘ PROJEKTOWANIA FAVIKONEK?