* coś co się działo w nocy moimi oczami*
Nataly ( główna bohaterka) wstała z łóżka... Zaczeła lunatykować... Była ubrana w białą bluzkę i białe majtki. Swoim powolnym krokiem udała się po schodach na dół ku kuchni. Nataly otworzyła szafkę i wyjeła długi nóz. Następnie na bosaka wyszła na dwór. Biegła koła latarni w stronę parku. Mijała budynki na które nawet nie patrzyła. Czasami zbiegała z chodnika i biegła po ulicy! W białej koszuli i nozem w ręku, wyglądała bardzo groźnie. Wszyscy się na nią patrzyli, a ona cały czas biegła w stronę parku oddalonego o 3 km od jej domu. Biegła tak godzinę. Aż w końcu dotarła... Nawet nie sapała i nie była spocona. Wzieła tylko łyka wody z fontanny. Była czwarta w nocy. Z nożem udała się na ławkę gdzie siedziała dwudziestoletnia dziewczyna. Nataly bez żadnego zastanowienia płynnym ruchem wbiła nóż w serce kobiety. Dziewczyna padła na ziemie z ławki, a razem z nią główna bohaterka z zakrwawioną całą koszulą i nożem w ręku...
*oczami taty Nataly*
Wstałem. Tak to dzisiaj będzie ten dzień. Pójdę do niej zaraz i ją za wszystko przeproszę. Będziemy rodziną. Idę. Pomyślałem sobie. A więc idę... Boję się. Nie wiem dlaczego. Pewnie jej reakcji. Może mi wybaczy? A może nie? Już miałem zawrucić, ale Nie!!! Idę!! Udałem się do góry po schodach. Zapukałem do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Stwierdziłem, że wejdę tam sam, więc nacisnąłem lekko na klamkę. To co tam ujrzałem było zaskakujące...
*oczami taty Nataly*
Wstałem. Tak to dzisiaj będzie ten dzień. Pójdę do niej zaraz i ją za wszystko przeproszę. Będziemy rodziną. Idę. Pomyślałem sobie. A więc idę... Boję się. Nie wiem dlaczego. Pewnie jej reakcji. Może mi wybaczy? A może nie? Już miałem zawrucić, ale Nie!!! Idę!! Udałem się do góry po schodach. Zapukałem do jej pokoju. Nikt nie odpowiedział. Stwierdziłem, że wejdę tam sam, więc nacisnąłem lekko na klamkę. To co tam ujrzałem było zaskakujące...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz