********
sobota, 15 czerwca 2013
Dzieci Niebios
********
Diabeł
piątek, 14 czerwca 2013
Jak Spotkałam Niall'a Horan'a :D
- Pewnie wydaje się to głupie, ale po naszym spotkaniu marzyłam aby spotkać ciebie raz jeszcze. zacytowałam jego słowa. Chłopak odwrócił się i spojrzał mi głęboko w oczy, delikatnie ujął moją twarz w swoje ręce i... dał mi z bańki następnie uciekając po trawniku...
__
Nie no, następna będzie jutro, to tylko taki żart... Planuję teraz kolejny konkurs, ale najpierw zakończymy trwający ;)
Heeeej :D
POSZUKUJEMY AUTORÓW
Bierzcie udział w konkursie! Na razie tylko podrzucajcie pomysły na nagrody! Potem będzie konkurs. Teraz pracuję nad kolejnymi funkcjami bloga które przyciągnęłyby więcej użytkowników:) Niedługo także nazwa może być zmieniona, ale o tym powiadomię Was miesiąc lub kilka tygodni wcześniej :D
czwartek, 13 czerwca 2013
Jak Spotkałam Niall'a Horan'a
- W takim razie przestań płakać. skomentował krótko biorąc moją gitarę do rąk. Zaczął grać na niej jakąś piosenkę, której nigdy wcześniej nie słyszałam. Gdy chłopak skończył śpiewać zapytałam się o tytuł.
- More Than This. poinformował mnie z szerokim uśmiechem na ustach, który zblakł gdy oświadczyłam, że nigdy nie słyszałam tej piosenki.
- Hm. Powiesz mi jak się nazywasz? zapytał wyciągając rękę którą z przyjemnością uchwyciłam przedstawiając się mojemu nowemu znajomemu. Dowiedziałam się, że chłopak nazywa się Louis i jest jedną\piątą zespołu One Direction. Gdy wróciłam do domu sprawdziłam na internecie co to za zespół, piosenki nie podobały mi się wcale, tylko ta jedyna którą zaśpiewał dla mnie.
Dni mijały, a ja nadal myślałam tylko o jednej rzeczy która by mnie zadowoliła na następne kilka miesięcy. Chciałam spotkać go jeszcze raz. Po raz kolejny chciałam napotkać jego czarujące spojrzenie... Po raz kolejny chciałam uścisnąć mu dłoń... Po raz kolejny chciałam usłyszeć jego głos odganiający wszelkie smutki. On, nieznajomy chłopak z którym rozmawiałam tylko ułamek sekundy, on... był lekarstwem na moje cierpienie. Zegar liczył czas, z każdą sekundą moja chęć spotkania z Louis'em rosła, ale wiedziałam, że spotkanie z nim wykraczało nawet poza moją fantazję. To był pierwszy człowiek który dosłownie i w przenośni wyciągnął do mnie pomocną dłoń. Do szkoły nie chodziłam, nie było nas na to stać, a gmina przymykała na to oko z powodu mojej matki.
Gdy już moja nadzieja zgasła, stało się coś niesamowitego i spotkałam go po raz kolejny. Był deszczowy dzień, szłam powoli w stronę parku. Stanęłam na żywo zielonym trawniku i udałam się w stronę altanki aby uchronić się przed deszczem. Weszłam i zobaczyłam, że tam siedzi mokry Lou. Zakłopotana spojrzałam na niego i szepnęłam jego imię zaskoczona.
- Cześć. Wiesz, każdego dnia tego roku myślałem tylko o tobie. I pewnie wydaje się to głupie, ale po naszym spotkaniu marzyłem aby spotkać ciebie raz jeszcze. Musiałem po prostu zobaczyć twój uśmiech... wydusił z siebie. Nie wiedział co powiedzieć więc po prostu był ze mną szczery. Głos ugrzęzł mi w gardle.
- Jeżeli nie czujesz tego samego, to nic nie szkodzi. Jakoś się ogarnę... ciszę z mojej strony odebrał jako negatywny znak. Chłopak wstał i udał się na zewnątrz, na deszcz... Wybiegłam za nim i zaczęłam wykrzykiwać jego imię.
- Lou! Louis! krzyczałam. Chłopak stanął, ale nie odwrócił się. Podeszłam bliżej, stałam za jego plecami.
- Pewnie wydaje się to głupie, ale po naszym spotkaniu marzyłam aby spotkać ciebie raz jeszcze. zacytowałam jego słowa. Chłopak odwrócił się i spojrzał mi głęboko w oczy, delikatnie ujął moją twarz w swoje ręce i...
______
Czytasz? UDOWODNIJ!
8 lat później
- Proszę panią, czy syn mówił w którą stronę lasu pójdzie?- zapytał pan mundurowy.
- Nie nic nie powiedział... Wydaję mi się, że poszedł bardziej we wschodnią część lasu. odpowiedziała matka chłopca płacząc. - Tam zawsze bawił się z kolegami...
- Dobrze, a czy pani mogłaby nas tam zaprowadzić? ,
- Niestety, za bardzo nie wiem gdzie to jest syn nie pozwalał mi tam chodzić, a ja mu obiecałam, że nigdy tam nie pójdę... Bardzo chciałabym dotrzymać tej obietnicy-
Policjant chyba stwierdził, że nie ma dalej sensu prowadzić tej rozmowy, bo to i tak nic nie da. Udał więc się w stronę taty chłopca który rozmawiał z jego kolegami z pracy.
Następnego dnia pojawiło się taki ogłoszenie:
Elena- nowe życie wampirycy
Ten post o Elenie, będzie dość odbiegał od książki. Będzie to powieść o Elenia, która budzi się wampirem i nie zna Stefana ani Damona... Będzie jakby "Kwiożerczą istotą". Mam nadzeję, że wam się spodoba.
@@@@
Obudziłam się rano, byłam strasznie głodna!!! Zeszłam na dół i i zjadłam parę kaałków wczorajszej pizzy, 2 chromki chleba z masłem i jabłko. NIestety głód nie ustąił... Idąc ulicą jedna pani przerzuciła się na rowerze i pociekła jej krew. Nie mogłam tego skontrolować i rzuciłam się na nią pijąc jej krew... Nie mogłam w to uwierzyć! Przynajmiej w końcu nie byłam głodna. Stwierdziłam że muszę zamknąć się w domu... przynajmniej na tyle na ile mogłam... Bałam się że zrobię komuś krzywde. Mam nadzieję że to się już nigdy nie powtórzy...
@@@@@
Sory że takie krótkie, ale mam dużo pracy. Potem będą dłuższe.