sobota, 15 czerwca 2013

Dzieci Niebios

Pisałam kiedyś podobną książkę... Mam nadzieję, że się spodoba!
********
- Nareszcie nadszedł nasz czas. - mówi król diabłów Abbadon. - Ukończyliśmy budowę maszyny do tworzenia nowych diabłów. – I tu rozległ się chór wiwatów, oklasków i pogwizdów. Każdy diabeł był ciekaw jak wygląda i jak działa maszyna. Nie mogli się doczekać kiedy wyjdzie zza czerwonej zasłony.
Dwaj potężnie zbudowani mężczyźni podeszli do dwóch lin przymocowanych do kotary. Pociągnęli za nie, aż ciężki materiał opadł na ziemię. Oczom wszystkich zebranych ukazała się wielka czarno-czerwona maszyna. Prawie cała wykonana była z metalu. Tyko na górze gdzie były dwa duże białe pola ogrodzone złotym materiałem. Maszyna była ogólnie duża. Wyglądała bardzo tajemniczo i strasznie, te wszystkie rury, dźwignie itp.
Abbadon podszedł do maszyny i przekręcił pokrętło do połowy. Maszyna zaczęła wibrować, syczeć, piszczeć i wydawać inne dziwne odgłosy. Nikt nie wiedział co się stanie. Tam, gdzie wcześniej znajdowały się dwa puste pola, pojawiła się dziewczynka o białej jak śnieg cerze, krótkimi blond włosami i dużymi niebieskimi oczami. Przypominała anioła. W drugiej rubryce pojawił się chłopiec o popielatej cerze, czarnych włosach i szarych oczach, na pewno był diabłem. Następie maszyna znów zaczęła wibrować i z taśmy po lewej stronie wyjechała dwójka śpiących dzieci, ci sami którzy byli pokazani w rubrykach. Wywołało to zamęt u diabłów, gdyż dziewczynka to był anioł. Szybko wysłali list do aniołów prosząc o spotkanie i omówienie sprawy.
Anioły przyszły dopiero po godzinie. Weszły spokojnie i z gracją, usiadły na przygotowanych dla nich miejscach i czekały. W tym czasie diabły przyniosły dwa stoły, czarny i biały. Na czarnym położyli chłopca, a na  białym dziewczynkę. Anioły zaczęły się przyglądać chłopcu. Stwierdziły, że to diabeł. Kiedy zaś spojrzały na dziewczynkę, zaczęły się niepokoić. Wymieniały ze sobą porozumiewawcze spojrzenia. Słychać było szmery, ale żadna się nie odezwała głośno. Czekały na diabłów.
- I co o tym sądzicie, moje panię? - odezwał się Abbadon. - Co wam to przypomina? -  Milczenie. Żaden anioł się nie odezwał.
- Hmm… - zaczął diabeł
- Nie wiem, co o tym sądzić - powiedziała przewodnicząca aniołów, Roksana.
- No to trzeba się zastanowić i podjąć jakieś sensowne działania związane z tą sprawą. - powiedział król Abbadon z poirytowaniem.
- Pierw mi wytłumacz co to jest, i jak się tu znalazło. - powiedziała Roksana
- A więc tak, zrobiliśmy coś, które służy do czegoś, przekręciłem pokrętło do połowy. To coś zaczęło wibrować, piszczeć, syczeć i wydawać różne dziwne odgłosy. Wtedy z w miejsce wolnych miejsc pojawiła się śpiąca twarz tego chłopca i tej dziewczynki. Następnie z taśmy wyjechały te oto dzieci. Cały czas spali. Wysłaliśmy list do was, no a resztę już znacie.- zwrócił się twarzą do aniołów.
- Więc powiadasz, że to jest anioł?- zapytała się Roksana
- Tak, ta dziewczynka to anioł. – pokazał palcem na śpiące dziecko. - Chcecie ją?
- Nie, nie mamy pewności czy tylko z wierzchu jest aniołem. Przecież w środku może być diablicą tak jak wy. Może też być tak, że rozłąka tych dzieci to nie najlepszy pomysł Abbadonie. - powiedziała Królowa
- Tu możesz nie mieć racji, królowo, rozdzielenie tych dzieci to na pewno nie jest kłopot. Jeżeli jej nie chcesz to musimy podjąć decyzję, co dalej robić. My też nie chcemy mieć tego chłopca w swoim mieście. Co proponujecie? - powiedział Abbadon do wszystkich zgromadzonych.
- Możemy ich zabić na miejscu, teraz. - podsunął pomysł najmłodszy z diabłów Sycyn.
-  Ja jestem za, a wy dziewczęta? - zapytał się Abbadon
- Możemy je zbadać, zobaczyć jakie mają zamiary. - powiedziała jedna z najstarszych aniołów Elbiz.
- Nie jestem pewna Elbiz czy to najlepszy pomysł. - powiedziała Roksana. Nie mamy odpowiedniego sprzętu. Tamten się zepsuł nie pamiętasz? - zapytała Roksana.
- Chyba mnie wtedy nie było w mieście. - odparła Elbiz.
- Możemy je rozdzielić i zobaczyć jak będą się zachować. - powiedział Hidez. Następny diabeł.
- Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie wiemy jak się będą zachować. Mogą być potulne jak baranki, albo groźne jak bestie. - odpowiedziała Roksana
- Proponuję zrzucić je na ziemię. - odparła Iza.
- To nie najgorszy pomysł, dajcie nam pięć minut do zastanowienie. - Powiedział i wstał Abbadon, a wszystkie diabły razem z nim. Anioły przyglądały się temu chichocząc. Po pięciu minutach wszystkie diabły wróciły na przypisane sobie miejsca i wpatrywały się w aniołów.
- Decyzja podjęta. Zrzucamy dzieci na ziemię. – powiedział Abbadon.
- Słuszna decyzja -  powiedziała Roksana
- Ja zawsze podejmuję słuszne decyzje. - zauważył Abbadon.
- Tak, na pewno- odpowiedziała ironicznie Roksana, a król diabłów udawał,  że tego nie słyszy.
- Wyznaczmy po dwóch aniołów i dwóch diabłów. - powiedział Abbadon. Z aniołów wyznaczono Akene i Florę, zaś z diabłów Hideza i Remonda. Akene pierwsza poszła do dziewczynki wzięła ją na ręce i poprosiła Florę by jej pomogła. Podeszły do wielkiej maszyny przypominającą tubę i wrzuciły tam dziecko. Następnie diabły zrobiły tak samo, tylko że z chłopcem.
- No, nasze zadanie wykonane. - odparł dumnie Abbadon.
- Można, by to tak ująć. - powiedziała Roksana.
- Nie mam zamiaru się z tobą kłócić, Królowo. - powiedział Abbadon.
- Ja także - odpowiedziała Królowa.
- Możecie już iść- powiedział Abbadon.
- Właśnie to robimy. - powiedziała  dumnie królowa aniołów i wstała, a wraz z nią wszystkie anioły. Wyszły zaskakując pięknem ruchów.
- Chowamy maszynę czy nie?- krzyknął Abbadon. Zdania były sprzeczne. Wtedy do Abbadona podszedł najmłodszy z diabłów, Sycyn.
- Schowaj maszynę panie, ktoś jeszcze może z niej skorzystać. Może ktoś się zakradnie do naszego miasta, uruchomi maszynę i sprowadzi na nasze miasto nieszczęście tak jak siedemdziesiąt pięć lat temu. - powiedział Sycyn.
- Tak, dokładnie jak siedemdziesiąt pięć lat temu. Kiedy Plemiona Wygnańców napadły na nas.  Mam nadzieję, że to już się nie powtórzy. – odparł ze smutkiem król.
- Tak, ja też, królu. - powiedział młodzieniec.
- Dobrze, a więc chowamy maszynę. - powiedział król do Sycyna, a potem wykrzyczał to na całe gardło. I tak jak na początku, do maszyny podeszli dwaj dobrze zbudowani mężczyźni i popchnęli maszynę w kierunku wielkiej otchłani którą nazywali Dziurą Starości.





3 komentarze:

  1. Całkiem fajne tylko coś dziwnie tekst jest rozmieszczony. Pozdrawiam i czekam na dalszą część ^^ pusta-szklanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cały tekst składa się z dialogu.

    OdpowiedzUsuń